De ablutione pedum

Franciszek zalegalizował nadużycie, którego wcześniej się dopuszczał i wprowadził do obrzędu Mandatum opcjonalną możliwość obmywania nóg nie tylko mężczyznom, ale i kobietom. Sama decyzja, znając osobę papieża Bergoglio, zupełnie nie dziwi: nie raz pokazywał, że umie postawić na swoim, choćby to było niezbyt rozsądne ani zgodne z duchem liturgii. Cały problem w tym, że tą decyzją Franciszek nie tylko zmienił rubrykę mszału, ale i znaczenie gestu Chrystusa.

Przede wszystkim Mandatum to nie jest zwykłe umycie nóg. Dziś, anachroniczny ten gest, poza liturgicznym życiem wspólnot chrześcijańskich, stosowany jest raczej tylko względem osób starszych czy schorowanych. Wtedy, gdy jest wykonywany przez kogoś bliskiego, wyraża on miłość i troskę. Ale nie te dwa uczucia kierowały Chrystusem, co sam jasno zadeklarował: chodziło o umniejszenie się i umiejętność usłużenia innym, mimo iż stoi się ponad nimi w hierarchii. Dlatego też Pan Jezus dokonał tego w ten wyjątkowy dzień i w tym wybranym gronie. Chociaż mógł zaprosić kobiety, w tym swoją Matkę, nie zrobił tego. Dlaczego? Bo wtedy jego czyn zmieniłby swój wydźwięk.

Żeby to zrozumieć, musimy cofnąć się 2000 lat, do Wieczernika. Widzimy tam Chrystusa wraz z dwunastoma uczniami, którzy, najprawdopodobniej leżąc, spożywają ucztę paschalną. Mamy więc Pana Jezusa na miejscu gospodarza, a obok niego, wsparty na Jego piersi umiłowany uczeń, św. Jan. Zapewne z drugiej strony Mistrza leżał Judasz, gdyż musiał być na tyle blisko, by z Chrystusem zanurzać rękę w jednej misie lub by ten mógł mu podać umoczony w niej kawałek chleba. Najciekawsze jest jednak miejsce, jakie przypaść by miało św. Piotrowi: zgodnie z interpretacją Ewangelii oraz tradycją, jaka zachowała się chociażby w ceremonii Mandatum w rytach wschodnich, Książę Apostołów zajmował najniższe rangą łoże.

Ablutio

Karta przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę z Codex Purpureus Rossanensi

Z przekazu św. Łukasza wiemy, że pomiędzy uczniami zaistniał spór o pierwszeństwo, który musiał uśmierzyć sam Chrystus. Ale nie dość było słów: nagle Pan Jezus wstał, zdjął szaty i przepasał się prześcieradłem, aby następnie obmyć nogi swoim uczniom. I tutaj taki mały smaczek: czynność ta nie należała do obowiązków gospodarza, którego rolę pełnił Chrystus, lecz do służącego lub tego, który zajmował ostatnie miejsce, czyli zgodnie z powyższą teorią, do św. Piotra. To by tłumaczyło nie tylko to, dlaczego nikt wcześniej nie zabrał się za to, ale i dlaczego Kefas tak bardzo bronił się przed umyciem mu nóg przez Jezusa. Być może słowa Chrystusa dotyczące wcześniejszego sporu pomiędzy Apostołami były aluzją, żeby św. Piotr spełnił swoją powinność, czego ten nie zrozumiał lub nie chciał zrozumieć. I aby dać przykład, jak to pierwszy powinien być gotów stać się ostatnim, a największy – najmniejszym, Pan Jezus wykonał to, co miał zrobić jeden z jego uczniów.

Dopiero patrząc na to wszystko można zrozumieć, jakie było znaczenie gestu dokonanego przez Chrystusa. Mimo rozlicznych możliwości dokonał go On tego, a nie innego dnia, w tym, a nie innym miejscu, i względem tych, a nie innych osób. On był Mistrzem i Panem, a oni Jego uczniami, wybranymi spośród wielu innych. Stąd też w Wielki Czwartek istniała zasada, wyrażona w rubrykach, iż to superior, czy był nim biskup czy przełożony wspólnoty, obmywał nogi swoim podwładnym. W sposób prawdziwy więc i pełny gest ten jest pamiątką Chrystusowego Mandatum, gdy zachodzi on pomiędzy ludźmi złączonymi bezpośrednią zależnością. Z tego to powodu miejscem papieskiej liturgii stacyjnej w Wielki Czwartek był Lateran, a więc katedra biskupa Rzymu.

Przez wieki w Kościele wykształciły się związane z tym obrzędem różne zwyczaje: biskupi obmywali nogi świeckim mężczyznom, czynili to też królowie w stosunku do wybranych poddanych. O ile jeszcze w ramach liturgii parafialnej można by zrozumieć pewien zamiennik, czyli obmywanie nóg przez proboszcza wikarym oraz ministrantom, o tyle wszelkie dalsze odstępstwa od pierwotnej zasady, zwłaszcza motywowane pobudką równości płci czy wierzeń, wypaczają sens tego, co Chrystus uczynił w Wieczerniku. O ile więc Mandatum dokonywane przez biskupa, podczas którego uniża się wobec swoich podwładnych duchownych czy kleryków, jest najdoskonalszym odbiciem gestu Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy, o tyle inne wariacje oddalają się od tego ideału, zaś dopuszczenie do tego obrzędu kobiet będzie już tylko słabym echem czynu Jezusa, obdartym z całości jego symbolicznego znaczenia.