De pomponibus, czyli o co się rozchodzi

Zadajemy pytanie, na które nie oczekujemy odpowiedzi: tę odpowiedź znamy, ponieważ znamy wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi; i jeśli mimo to je zadajemy, to dlatego, że ktoś to pytanie musi zadać, żeby kto inny mógł sobie na nie odpowiedzieć – motto z fanpage’a I komu to przeszkadzało?

Zwrot „I komu to przeszkadzało?” stał się niemal stałym elementem wieńczącym moje wypowiedzi na temat zmian, jakie zaszły w Kościele w XX w., zwłaszcza zaś w jego drugiej połowie. Porównywanie czasów przed- i posoborowych, głównie w kwestiach ceremonialnych, niejako musi kończyć się takim retorycznym zapytaniem, które posłużyło za nazwę dla tej strony, a wcześniej facebookowego fanpage’a. Teraz całość materiałów z Fb trafiła tu i połączona została z blogiem, którego pierwszy wpis właśnie czytacie. Nazwę dla niego zapożyczyłem z dzieła mojego ulubionego wodza świata antycznego, gdyż moje teksty będą miały głównie formę komentarza do bieżących zagadnień życia kościelnego, a przede wszystkim jego liturgicznej sfery.

Przeglądając stronę łatwo zauważyć, jakiej tematyki dotyczy IKTP i co zamierza przybliżyć Czytelnikowi. Poza opisami dotyczącymi ceremonii, szat czy innych aspektów Kościoła przed reformami Pawła VI, w części blogowej postaram się szerzej opisać znaczenie przytaczanych zagadnień i dlaczego należy powracać do skarbca tego, co łączy się z tradycyjną liturgią. IKTP w swoich opisach od początku bazowało na stanie faktycznym dla pierwszej połowy XX w., jako dla czasu, gdy nie dokonywano jeszcze zbędnych zmian w ceremoniach czy strojach.

Kwestie poruszane na IKTP wiążą się niemal zawsze z pojęciem tzw. pomponu. Skąd to się wzięło i co oznacza? Otóż określenie to wraz z pochodnymi zostało użyte po raz pierwszy w tym znaczeniu kilka lat temu przez pewne młode dziewczę, które odniosło je w pierwszej kolejności do nikogo innego, jak tylko do mnie – redaktora naczelnego IKTP. Z tego też powodu termin ten jest szczególnie bliski memu sercu i miłuję go miłością przedziwną: w pewnym sensie mogę powiedzieć, że jestem początkiem pomponów :)

Pompon to pojęcie szerokie: może dotyczyć jakiegoś przedmiotu, jak i czegoś niematerialnego. Pomponiasta może być liturgia, ale również takowy może być strój, przywilej, zwyczaj, tytuł, a nawet gest. Określenie to nie dotyczy tylko sfery życia kościelnego, choć porządny świecki pompon przeżył niemal wyłącznie jedynie w ceremoniach brytyjskiego dworu królewskiego. Ogólnie rzecz ujmując pompon wiąże się z dobrze rozumianym przepychem, ale określenie to odnieść można także do zgoła przeciwnych rzeczy, czego przykładem jest choćby dawna dyscyplina zakonna. Pomponem jest więc zarówno ucałowanie papieskiego trzewika w czasie solennej mszy świętej, jak i ucałowanie stopy współbrata w ramach ćwiczenia się w pokorze. Pompon zatem może objawiać się tak w majestacie, jak i w prostocie i często połączony jest z głębszym sensem symbolicznym, co wpływa na jego znaczenie jako znaku.

Czemu zatem akurat słowo „pompon”? Odpowiedź jest prosta: pompony, a raczej chwosty, były i są nieodłącznym elementem dekoracyjnym: są na pasach od sutann, na szatach liturgicznych, baldachimach, poduszkach czy kapeluszach. Pompony zwisają z rękojeści szabel czy galowych mundurów: są uosobieniem dawnego poczucia piękna. Wiedzieć także trzeba, że pomponizm ma swoje prawa, swoje poczucie humoru i swoje słownictwo, co dobrze przejawia się w używaniu łacińskich lub pseudo-łacińskich nazw i zwrotów. I zawołaniem w tym stylu zakończę ten wpis, witając jednocześnie wszystkich na nowej stronie: Pompones! Semper et ubique! :)

Comments are closed.