Kryzys i odrodzenie

Jakiś czas temu do moich rąk trafiła książka Piotra Kwasniewskiego „Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła” z Wydawnictwa Tynieckiego. Osobom zaangażowanym w ruch tradycyjny i śledzącym anglojęzyczne portale internetowe traktujące o dawnej liturgii, to polsko brzmiące nazwisko nie będzie obce. Autor jest teologiem i filozofem, kompozytorem muzyki sakralnej, pisarzem, blogerem i wydawcą. Wspomniana pozycja, wydana oryginalnie w 2014 r. pod tytułem „Resurgent in the Midst of Crisis: Sacred Liturgy, the Traditional Latin Mass, and Renewal in the Church”, to jedna z kilku jego książek, a jedyna przetłumaczona na język polski.

Rozpoczyna się ona konkretnymi i mocnymi słowami biskupa Atanazego Schneidera podsumowującego spostrzeżenia Kwasniewskiego dotyczące przyczyn obecnego kryzysu Kościoła, wśród których podkreśla tragiczne przesunięcie akcentów z Boga na zgromadzenie. Potwierdza też nie zawsze popularny wśród umiarkowanych tradycjonalistów fakt, że problemem są nie tylko nadużycia, ale i same błędne założenia reform, jakie dotknęły Kościół w 2 poł. XX w. To one są przyczyną, jak pisze już dalej Autor, bezprecedensowego kryzysu na poziomie własnej tożsamości dotykającego doktryny, duchowości i misyjności Kościoła. Kwasniewski uwypukla znaczenie upadku liturgii, która w swej „odnowionej” formie jest wybrakowana w samej substancji, co powoduje pomieszanie i niepokój wśród wiernych.Ponieważ książka ta jest zbiorem artykułów Autora dotyczących liturgii i różnych jej aspektów, przez co każdy rozdział jest niejako osobną całością i dotyka innego zagadnienia. Dzięki temu do ręki dostajemy przekrojową pracę, która dla osób dopiero poznających stary ryt będzie świetnym wstępem nakreślającym najbardziej zapalne tematy. Warto jednak, aby pozycja ta trafiła także do tych, którym ze starą mszą nie po drodze, ale mimo to chcieliby spróbować zrozumieć tradycjonalistów. Dla części z nich jednak język lektury może być zbyt dosadny: Autor niejednokrotnie wyraża się w ostrych słowach na temat posoborowych reform i stanu Kościoła, pisząc o styksowych ciemnościach lat 70-tych, niezgrabnych stołach służących za ołtarze, opisując współcześnie budowane kościoły jako stodoły czy stajnie, widząc w nowej liturgii płytką, banalną formę, nieurodzajne bezdroża i pustynię, surogat rytuału i ekshibicjonistyczny cyrk, narzekając na trywialność słowotoku i rytualne ubóstwo nowej mszy czy stwierdzając, że NOM realizuje niemal ariańską chrystologię i gdyby nie realna obecność Chrystusa, byłaby to czcza parodia liturgii.

Jak wspomniałem wcześniej, to właśnie w rewolucji liturgicznej Kwasniewski widzi główną przyczynę kryzysu Kościoła, zgadzając się w tym z tezą postawioną przez kard. Ratzingera, który także w Mszy Świętej widział kwintesencję wiary, której podważenie rozchwiało cały Kościół. To sprawiło, że katolicyzm stał się banalny i bezpłodny, bo zlał się z humanistycznymi celami współczesnego świata, przez co przestał być atrakcyjną alternatywą dla człowieka. Efektem tego był nie tylko upadek liturgii, ale też nauki społecznej Kościoła oraz odejście od teologii św. Tomasza z Akwinu: wg Kwasniewskiego te trzy aspekty katolicyzmu są ze sobą nierozerwalnie powiązane i warunkujące siłę Kościoła, dlatego też powrót do nich to konieczna droga do odrodzenia i odnowy.

Powyższe myśli Autora nie oznaczają, iż bezkrytycznie patrzy na wszystko, co związane jest ze starą mszą: tradycjonalistom wskazuje zagrożenia, jakim podlegają, w tym pychę czy faryzeizm prawa, mówi o niedostateczności participatio actuosa przed ostatnim soborem oraz wskazuje elementy z nowej liturgii, o które można by wzbogacić tradycyjny mszał, z czym pewnie nie każdy się zgodzi. Kwasniewski widzi też potrzebę powrotu do faktycznego nauczania ostatniego soboru, do jego dokumentów, mimo że dla wielu wydaje się to już tylko nierealną mrzonką.

„Kryzys i odrodzenie” jest książką, którą niewątpliwe warto przeczytać, także aby poznać spojrzenie na tradycjonalizm i na cały Kościół nie ze znanego nam europejskiego, ale z amerykańskiego punktu widzenia. Jest to bardzo mocny głos w sprawie starej mszy, wyraźnie zaznaczający, że ryt ten nie może być tylko tolerowany, ale musi być czczony i kanonicznie równy NOM. Będzie to niewątpliwie ciekawa lektura tak dla początkujących tradycjonalistów, jak i dla tych, którzy od lat są częścią tego środowiska, ale także dla wszystkich innych, którzy chcieliby poszerzyć swoje spojrzenie na trudne tematy związane z reformami liturgicznymi Pawła VI.